Jakiś czas temu mój znajomy określił naszą firmę jako *mistrzowie spedycji*. Stało się to kilka dni po tym jako udało nam się zorganizować bez większych przestojów kilku części do holenderskiej elektrowni.
Czy było to trudne? I tak i nie. Z jednej strony wyjątkowe gabaryty i kilka Państw do przekroczenia. Dodatkowo miało to być przygotowane “na wczoraj”. Więc jak przewieźć musieliśmy te małe klocki jak najszybciej. Tajemnicą o której wszyscy wiedzą, że jedyną pora kiedy jest sens przewozić takie detale jest noc. Zatem trzeba było zorganizować imprezę tak, aby w dzień kierowcy odpoczywali a nocą gaz do dechy. O ile można mówić o gazie do dechy z takim ciężarem.
Ale nie było najtrudniej. Transport był z punktu A do punktu B. Nie musieliśmy po drodze doładowywac, nie musielismy zaplanować pełnej synchronizacji (just in time), nie musieliśmy też martwić się o pusty przebieg powrotny – on był w pełni wliczony w koszty. Dodatkowo z racji tego, że w dzien to pozostały nam tylko szerokie autostrady i cała podróż odbywała się nocą – nie musieliśmy planowac godzin odpoczynku kierowcom.
Ciekawe czy konkurenci też by podołali temu zadaniu.